Odpowiedz do: Zachowanie trenera podczas szkolenia

#1119
Agnieszka
Gość

Andrzeju jak przeczytałam pytania i tytuł Twojego posta to uśmiechnęłam się na myśl trochę „obok”. A może dojść do odpowiedzi przez spotęgowanie Twojego zapytania?

Wyobraźmy sobie, że siedzi trener na sali u drugiego trenera jako uczestnik. A następnie wyobraźmy sobie, że siedzi cała sala trenerów u trenera jako uczestnicy….

Jestem na „świeżo” po takim doświadczeniu i mam poczucie, że gdybym miała użyć nośnej metafory to było to dla mnie jak spotkanie w jednej kuchni przy jednej kuchence z 12 kucharkami. Niby cel spotkania jasny, ale jak do niego dojść i w jakim tempie? Każda „wie” lepiej bo zna swoje przepisy i ma doświadczenie, o którym chce opowiedzieć i jednocześnie odnieść się jako to kucharka potrafi do doświadczenia pozostałych. Każda z Pań ogląda składniki i pozuje do debaty „oksfordzkiej” z tezą > co się sprawdzi potrawa jednogarnkowa czy coś bardziej wyszukanego? A wogóle kto powinien na siebie przyjąć rolę Masterchefa?

Takie gotowanie ostatecznie przebiega w dużym chaosie i w atmosferze 4 pór roku. A jeśli kucharki już coś ugotują to jest to początek do nowej debaty. Kiedy do niej wogóle dojdzie to jest to follow-up lub warsztat „zaawansowany”.

Właściwie same plusy…

Praca na żywym organiźmie. Człowiek trener instynktowne wypracowuje strategie:
1. przetrwania
2. brylowania
3. argumentacji
4. manipulacji
5. pracy z oporem
6. równowagi w braniu i dawaniu
7. bycia i niebycia jednocześnie.

I jak tu nie mówić, że nasza praca jest specyficzna.

Contact Us